zaczelismy od przelozenia urlopu o jedzen dzien :-) strasznie nam sie nei chcialo pakowac i zbierac wczoraj wieczorem.
Oczywiscie zamiast sie wyspac bylismy juz na nogach przed 9 i teraz snujemy sie po domu polprzytomni.
Dobrze ze wylaczylam komputer w pracy i sie nie moge do niego podlaczyc z domu bo przeszlo mi przez glowe kilka mysli o tym co jeszcze moglabym poprawic i dorobic w ostatnim projekcie zanim gdzies pojedziemy.
Oj bardzo potrzeba nam tej przerwy.
3 komentarze:
Czekam na relacje i foto
pozdrawiam adam
Jak tylko sie otrzasniemy z depresyjnego powrotu do domu to bedzie.
:-)
pozdrawiamy ze srodka listopada (szaro, zimno i pada)...
Pracoholizm? Nie idz ta droga;)
Izja
Prześlij komentarz